Forum forum robocze Fundacji AUREA Strona Główna
 FAQ   Szukaj   Użytkownicy   Grupy    Galerie   Rejestracja   Profil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   Zaloguj 

Powiedz co robić, gdy pies ... ?
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 5, 6, 7 ... 14, 15, 16  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum forum robocze Fundacji AUREA Strona Główna -> O psach
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Warna.




Dołączył: 26 Wrz 2007
Posty: 3005
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/2

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 22:53, 15 Lis 2008    Temat postu:

To co teraz proponujecie? Jakie pytanie? Smile
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Edyta Duszenko




Dołączył: 11 Lis 2007
Posty: 493
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: WROCŁAW

PostWysłany: Sob 23:16, 15 Lis 2008    Temat postu:

Dlaczego pies obszczekuje przechodniów?

No to może ja tak nieśmiało, bo nie wiem, jak oduczyć takiego zachowania mojego własnego psa. Otóż Werka na widok psa większego od siebie zaczyna szczekać i bynajmniej nie jest to przyjemne, nastroszy grzbiet i głośno szczeka, ludzie mijający nas sprawiają wrażenie jakby się bali, niektórzy oburzeni odchodzą, inni podchodzą do nas. I co? Mój "groźny pies" niepewnie obwąchuje pieska i go olewa, wybiera głaskanie obcej osoby, jeśli tamten psiak jest natarczywy, to Werka po,prostu szybkim krokiem idzie dalej pieski, które zna, wita merdając ogonkiem i biegnie się pobawić. Zawsze gdy widzę zbliżającego się nieznanego psa zapinam swojego na smycz, staram się mówić spokojnie do Werki i idę wolniutko do przodu, ale to nic nie daje, czasami po prostu zawracam. Już męczy mnie ciągle tłumaczenie, że ona nic nie zrobi... Gdzie popełniam błędy?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Edyta Duszenko




Dołączył: 11 Lis 2007
Posty: 493
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: WROCŁAW

PostWysłany: Sob 23:20, 15 Lis 2008    Temat postu:

nie wiem czy to istotne, ale wiosną Werkę zaatakował amstaf, troszkę ją poturbował w błocie ale na szczęście miał skórzany kaganiec i nie zrobił jej krzywdy - przynajmniej fizycznej, gorzej z moją psychiką...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Katarzyna_Margo
FUNDACJA AUREA
FUNDACJA AUREA



Dołączył: 06 Lip 2008
Posty: 1544
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Warszawa
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 1:23, 16 Lis 2008    Temat postu:

Edyta Duszenko napisał:
Zawsze gdy widzę zbliżającego się psa nieznanego zapinam swojego na smycz, staram się mówić spokojnie do Werki i idę wolniutko do przodu, ale to nic nie daje, czasami poprostu zawracam, już męczy mnie ciągle tłumaczenie, że ona nic nie zrobi... gdzie popełniam błedy?


Miałam bardzo podobnie z moją sunią Klarą. I wiem, że problem tkwił we mnie a nie w psie. Kiedy wychodziła ze mną albo młodszą córką zachowywała się tak jakby chciała nas bronić i nie pozwalała zbliżać się żadnemu psu. Kiedy była na spacerze z moim mężem albo ze starszą córką nigdy tak się nie zachowywała.
A różnica tkwiła w podejściu - oni nie zwracali uwagi na inne psy, my co chwila sprawdzałyśmy czy w okolicy nie czyha zagrożenie. I na widok obcego psa przypinałyśmy smycz lub odchodziłyśmy "dla świętego spokoju".
Teraz pozwalamy Margotce na spokojne poznawanie wszystkich czworonogów. Chyba, ze widzimy nerwowego właściciela albo psa na sztywnych łapach.
I jeszcze jedno - na tym forum jest link do świetnego artykułu o psich relacjach (autorką jest jakaś amerykańska behawiorystka). Nie pamiętam w którym wątku ale może jakaś litościwa dusza podpowie. Ja zaadoptowałam z niego dla siebie prosty i bardzo skuteczny sposób: kiedy widzisz, ze coś niepokoi twojgo psa - stań bez słowa między nim a obiektem lęku. Genialnie proste. W ten sposób pokonałyśmy już przerażającą taczkę, porzucony wózek dziecięcy i ogromną, ryczącą koparkę. Nie próbowałam jeszcze z innymi psami bo nie było takiej potrzeby.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Katarzyna_Margo
FUNDACJA AUREA
FUNDACJA AUREA



Dołączył: 06 Lip 2008
Posty: 1544
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Warszawa
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 1:28, 16 Lis 2008    Temat postu:

Mam: [link widoczny dla zalogowanych]
Powrót do góry
Zobacz profil autora
marta.bajowa
FUNDACJA AUREA
FUNDACJA AUREA



Dołączył: 23 Paź 2008
Posty: 2358
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Dzierżoniów
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 13:05, 16 Lis 2008    Temat postu:

A czy Werka zachowuje się tak na smyczy czy gdy biega luźno?
Bo często poprzez napiętą przez Nas smycz przekazujemy psu Nasze napięcie, które oczywiście udziela się i jemu- dlatego często zdarzają się utarczki między psem luźno biegającym a zapiętym.
Może tutaj też o to chodzi? Smile
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Warna.




Dołączył: 26 Wrz 2007
Posty: 3005
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/2

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 13:21, 16 Lis 2008    Temat postu:

No to ja opiszę swój przypadek i radę, jaką dostałam od Jacka Gałuszki.

Otóż jesteśmy nad morzem. Spacerujemy wzdłuż brzegu. Beza jest luzem (choć gdyby była na smyczy, byłoby tak samo) i jak tylko przechodzi ktoś koło nas to Beza go obszczekuje. Ludzie (raczej) się boją. Co radzi Jacek?

Jacek radzi, żeby jak tylko widzimy zbliżającą się osobę (osoby) zawołać psa do siebie (czyli po prostu przyciągnąć uwagę psa i skierować na siebie) i dać mu smakołyk. To ma trwać tyle, ile moment przechodzenia koło tych osób. Czyli sprawiamy, że nadchodzący ludzie mają się kojarzyć naszemu psu ze smakołykiem, który dostanie. W tym ćwiczeniu najtrudniejsze jest wyczucie chwili. To przywołanie i skoncentrowanie psa na sobie nie może mieć miejsca, gdy Ci ludzie są 50 metrów od nas, to powinno byc sekunde przed momentem, gdy pies zaczyna szczekać. Trzeba uprzedzić to szczekanie i skierować uwagę psa na coś innego.

To samo dotyczy szczekania psa w domu, gdy np. coś go zaniepokoi na klatce schodowej (odgłos poruszających się ludzi). Wołamy psa zawsze w o samo miejsce i dajemy smakołyk. Nie chce przyjść na wołanie? To zawołajcie, że macie dla niego coś smacznego. Ma przyjść i ma zostać oderwany od tego, na czym się skoncentrował wcześniej. To powiedziała mi Ania od Megan w ten piątek, gdy właśnie była moim gościem w Warszawie.

Pamiętam teorię opisaną w książce "Zapomniany język psów" o tym, że pies szczeka w takich momentach, bo nas broni. Ile jest w tym prawdy - nie wiem. Ale wiem, ze sposób Jacka jest łatwiejszy do wdrożenia i sposób proponowany przez Jan Fennell.

Poproszę Jacka, może tu zajrzy i skoryguje ewentualnie mój opis.

Jacku, a dlaczego pies wtedy szczeka? Boi się? Smile
Powrót do góry
Zobacz profil autora
marta.bajowa
FUNDACJA AUREA
FUNDACJA AUREA



Dołączył: 23 Paź 2008
Posty: 2358
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Dzierżoniów
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 13:58, 16 Lis 2008    Temat postu:

Oj tak Jan Fennel proponuje dość długą drogę.

Tą samą metodę,którą opisała Warna używamy z Psiakiem (Beagle), który miał problem taki jak Beza tyle, że w stosunku do rowerów. Jak tylko widzimy nadjeżdżający z daleka rower a Edi nastawia uszu przygotowując sie do ruszenia w jego stronę (zaczyna przyjmować charakterystyczną postawę) odwołujemy Go, dajemy smaczek i zaczynamy szaleńczą zabawę, zanim On skoncentruje się na rowerze. I szczerze mówiąc już zdarza się, że czasem jak Edi zobaczy rower a my jeszcze nie to sam do nas biegnie i chce się bawić Wink ale na razie prace są jeszcze w toku.

Co do smyczy to chodziło mi o relacje międzypsie Wink
tzn. My napinając smycz przekazujemy psu swoje emocje: strach czy niepokój- a kilka razy napięta smycz w czasie jakiegoś zdarzenia daje przy kolejnym razie psiakowi komunikat "oho, napiął smycz, więc coś będzie się działo". Poza tym napięcie przez nas smyczy powoduje, że głowa psa zupełnie niezależnie od Niego uniesiona jest przez nas powyżej normalnej linii grzbietu i fizjologicznego ułożenia, więc Nasz psiak w mniemaniu drugiego psa przyjmuje postawę konfrontacyjną.
Agresja ta nazywana jest też agresją smyczową jeśli dobrze pamiętam, ale to już raczej inny problem.
Czytałam też o Niej właśnie na stronie "Wesołej Łapki".
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Edyta Duszenko




Dołączył: 11 Lis 2007
Posty: 493
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: WROCŁAW

PostWysłany: Nie 14:45, 16 Lis 2008    Temat postu:

Werka w domu nigdy nie szczeka, jeśli ktoś chodzi po klatce, to tylko podnosi łeb i nasłuchuje, a na spacerze to bez różnicy, czy jest luzem czy na smyczy, gorzej jest jednak gdy jest luzem, bo wtedy zaczyna o wiele szybciej szczekać i mało tego, ona idzie w stronę obcego psa, muszę za nią kawałek pobiec, dobrze, że nie czuje się wtedy bezpieczniej i też nie przyspiesza. Na smyczy jest troszkę lepiej, bo wtedy obcy psiak podchodzi dość blisko i Werka zaczyna szczekać, lecz nie szarpie się, tylko bardzo blisko trzyma się mojego boku. Dopiero gdy jesteśmy na równi z przechodniem to ciągnie, aby go powąchać, ale wtedy przestaje szczekać. Dodam, że ogon ma nie pod sobą, ale wysoko postawiony i "irokeza" na grzbiecie, gdy tylko pies nas minie, dosłownie metr, Werka zapomina o nim i idzie dalej spokojnie. Acha ona nigdy nie zaszczekała na człowieczka bez psa!
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kalema




Dołączył: 11 Lis 2008
Posty: 47
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Częstochowa

PostWysłany: Nie 21:34, 16 Lis 2008    Temat postu:

AD.1 jeśli chodzi o "zdemolowane" mieszkanie,podarte gazety,pogryzione ulubione buty,czy połamane cd to musze powiedzieć ze nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem.krzyczenie na psa który sam zorganizował sobie czas jest zupełną głupotą,on nie pamięta co zrobił,liczy na to ze jak wrócijego pancia to przede wszystkim się z nim przywita.mam bzika na punkcie butów więc wszystkie najlepsze i te na wyjątkowe okazje mam schowane w pudełeczkach w szafie.więc jak wracam to witam sie z moim piesiem i zabieram go na spacer przecież tyle czekał na mnie.jak już wrócimy to posprzątamy cały ten nasz bałagan!
AD.2 jeśli chodzi o wystrzały i burz to uważam że nie powinniśmy pokazywać psu że coś sie dzieje.jakieś 7 lat temu znalazłam sunie pod śmietnikiem,wskoczyła do samochodu.przupuszczam ze ktos ja wywali z samochodu,wziełam ja do domu zeby nakarmić i tak została.to było na jesień pierwszy sylwester był koszmarem pisk,chownie sie w najgłębszą dziure.oczywiście zamiast ignorować jej zachowani i próbować odwrócić uwage zzaczęło sie przytulanie i głaskanie.dopiero znajomy który ma podpowiedział jak mamy radzić sobie w takich sytuacjach.dziś sunia na burze spogląda ze spokojem,a wystrzały sylwestrowe sa juz przeszłością,jednak zawsze ktoś jest z naszą Mychą.
Warna jeszcze raz dziękuje za zaproszenie dz dyskusji.
Pozdrawiam Monika
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Gocha2606




Dołączył: 06 Lip 2008
Posty: 603
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Katowice
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 22:55, 16 Lis 2008    Temat postu:

Jejku, nie było mnie przez weekend ( dziewczyny, dajcie Jackowi odetchnąć, spędził z nami - żądnymi wiedzy trenerami i adeptami na trenerów 3 pracowite dni, wczoraj skończyliśmy szkolenie przed północna, a dziś późnym popołudniem Wink - wkrótce na pewno tu zajrzy) - a tu takie zmiany - wątek ma nową nazwę i na całego trwa dyskusja.
Po kolei:
Cytat:
Pamiętam teorię opisaną w książce "Zapomniany język psów" o tym, że pies szczeka w takich momentach, bo nas broni. Ile jest w tym prawdy - nie wiem. Ale wiem, ze sposób Jacka jest łatwiejszy do wdrożenia i sposób proponowany przez Jan Fennell.


Na innym wątku zachęcałam do poczytania moich opinii o poglądach Jan Fennel, jeśli ktoś ma ochotę zajrzeć, więc nie będę się rozpisywać ( ja to mg Wink ):

[link widoczny dla zalogowanych]

To, co poradził Jacek to tzw. barowanie - zajmujesz uwagę psa i pakujesz w niego smakole, albo dajesz mu inną nagrodę - żeby obecność ludzi/psów/strachów kojarzył z czymś super fajnym,. Ja w ten sposób uczyłam Saszkę nieagresji i udało się, ale do tej pory niektórzy psiarze wołają na mnie " pasztetówa", bo ona była tak zestresowana, że nic innego nie brała do pyszczka, a pasztetem czy serkiem homogenizowanym zawsze mogłam jej mordkę posmarować i ona to odruchowo zlizywała
Kiedy strach przechodzi - bar się zamyka i jest nuda.....
Mogę tą metodę polecić z czystym sumieniem, ale oczywiście wymaga to trochę cierpliwości, efekt nie będzie widoczny po 2 czy 3 dniach, ale w zależności od psa po kilku tygodniach.
I podstawa - opanowanie emocji przez właściciela psa, bo kiedy on się spina i zaczyna nerwowo reagować, jego negatywne emocje przenoszą się na psa - wystarczy spięcie mięśni, mimowolne naprężenie smyczy, zmiana kroku - pies to czuje i przygotowuje się do spotkania ze strachem.

Cytat:
u. Dopiero gdy jesteśmy na równi z przechodniem to ciągnie, aby go powąchać, ale wtedy przestaje szczekać.


Edyta, psy puszczone luzem nigdy nie podchodzą do siebie na wprost, to my, ludzie, idąc z nimi na smyczy, zmuszamy je do tego. Psy normalnie podchodzą do siebie łukiem - większym lub mniejszym, badając swoje zamiary i wysyłając sobie sygnały - a to odwrócą wzrok, a to się obliżą, to wąchają trawkę.... i w ten sposób sobie "gadają" bez słów.
Nie pozwalaj Werce na ciągnięcie do innego psa - na napiętej smyczy nigdzie nie dojdzie , bo jej postawa ( taka wyprostowana na tej smyczy) może zmylić innego psa.

Cytat:
gorzej jest jednak gdy jest luzem, bo wtedy zaczyna o wiele szybciej szczekać i mało tego, ona idzie w stronę obcego psa, muszę za nią kawałek pobiec, dobrze, że nie czuje się wtedy bezpieczniej i też nie przyspiesza.


A po co ją gonisz? Przywołaj i uciekaj w drugą stronę, idąc do niej udzielasz jej wsparcia i powodujesz, że czuje się pewniej.
Zrób sobie dobre przywołanie, żeby pies był odwoływalny powiedzmy na 99 % ( na sto nigdy się nie da).

Co się dzieje, jeżeli ona jednak zwieje do innego psa? MOże niepotrzebnie się tak boisz i mieszasz w ich relacje?
A jak było z socjalizacją Werki?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Edyta Duszenko




Dołączył: 11 Lis 2007
Posty: 493
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: WROCŁAW

PostWysłany: Pon 11:55, 17 Lis 2008    Temat postu:

Bardzo dziękuję za rady!
Socjalizacja Werki mam nadzieje była ok, w okresie kwaranatnny jeździliśmy do znajomych ze zwierzętami, Werka jest ogólnie psem który niczego się nie boi i jest cholernie ciekawska, wszędzie wlezie i sprawdzi co to jest, w nowych miejscach np. pobyty w hotelach nad morzem , w domkach w lesie jest super, bardzo szybko przyzwyczaja się do nowego otoczenia i jest zadowolona, nie ma w niej grama agresji do ludzi, dzieci, kotów, i psów (z wyjątkiem tego szczekania na psy nieznajome), na osiedlu ma swoich psich przyjaciół z którymi super się dogaduje i szaleje. Jest psem szybko uczącym się choć upartym.

Przywołanie działa prawie zawsze (wyjątkiem jest pogoń za bażantem, choć tu również w 90% działa magiczne słowo Fred i wraca, no i nie działa zupełnie właśnie w tej nieszczęsnej sytuacji gdy nadchodzi ktoś z obcym psiakiem), tu muszę zastosować smaczaki według rady.

Od kilku dni zastanawiam się kiedy nastąpiła ta dziwna zmiana i Werka zaczeła szczekać bo tak nie było zawsze i chyba wiem (choć czy to jest powód...).
A zaczeło się od ostatniej cieczki czyli 7 miesięcy temu, w naszym bloku pojawiła się 10 letnia suka kundelek, pies mieszka na partarze i cały dzień siedzi na balkonie gdy widzi nas z daleka zaczyna potwornie szczekać i agresywnie rzucać sie na barierki (właścicielka tłumaczy to , że pies mieszkał w domu z ogrodem i pilnuje terenu), Werka podbiegała z merdającym ogonkiem ale widząc reakcje suki zaczeła reagować dokładnie tak samo, na dzień dzisiejszy po kilkudziesięciu takich scenach Werka najeżona podbiega pod balkon nawet jak tego psa nie ma na nim. Najlepiej jest gdy spotkamy się na zewnątrz, suka z podkulonym ogonem ucieka bo pani zwiewa jak by sie paliło, a Werka nigdy nie zaatakowała jej. Chciałam raz podejść aby się zaprzyjaźniły ale właścicielka stwierdziła, że nie jest to konieczne bo a nóż moja się "rzuci"! No i klops!
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Agata_Emi_Lili
FUNDACJA AUREA
FUNDACJA AUREA



Dołączył: 26 Wrz 2007
Posty: 13129
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Warszawa
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 12:11, 17 Lis 2008    Temat postu:

Warna napisał:
Pamiętam teorię opisaną w książce "Zapomniany język psów" o tym, że pies szczeka w takich momentach, bo nas broni. Ile jest w tym prawdy - nie wiem.

Gwen Bailey na wykładzie mówiła, że pies broni .... ale siebie A podłożem tego zachowania jest oczywiście strach.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Edyta Duszenko




Dołączył: 11 Lis 2007
Posty: 493
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: WROCŁAW

PostWysłany: Pon 12:21, 17 Lis 2008    Temat postu:

Agata_Emi napisał:
Warna napisał:
Pamiętam teorię opisaną w książce "Zapomniany język psów" o tym, że pies szczeka w takich momentach, bo nas broni. Ile jest w tym prawdy - nie wiem.


Gwen Bailey na wykładzie mówiła, że pies broni .... ale siebie A podłożem tego zachowania jest oczywiście strach.



czyli zachowanie Werki szczekającej na obce psy to wynik strachu czy agresji? jak szybko to naprawić, chciałabym jej już pomóc.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Agata_Emi_Lili
FUNDACJA AUREA
FUNDACJA AUREA



Dołączył: 26 Wrz 2007
Posty: 13129
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Warszawa
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 12:23, 17 Lis 2008    Temat postu:

Edyta Duszenko napisał:
czyli zachowanie Werki szczekającej na obce psy to wynik strachu czy agresji? jak szybko to naprawić, chciałabym jej już pomóc.

Według mnie jest to strach, który wywołuje agresję. Jest ona reakcją, sposobem na "radzenie sobie" z czynnikiem stresującym. Możesz w tej sytuacji zastosować opisywanie wyżej barowanie.


Ostatnio zmieniony przez Agata_Emi_Lili dnia Pon 12:27, 17 Lis 2008, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum forum robocze Fundacji AUREA Strona Główna -> O psach Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 5, 6, 7 ... 14, 15, 16  Następny
Strona 6 z 16

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group

Theme xand created by spleen & Programosy.
Regulamin