Forum forum robocze Fundacji AUREA Strona Główna
 FAQ   Szukaj   Użytkownicy   Grupy    Galerie   Rejestracja   Profil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   Zaloguj 

GOLDISIA
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 14, 15, 16 ... 56, 57, 58  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum forum robocze Fundacji AUREA Strona Główna -> W Psim Niebie
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Daga i Goldi
Gość






PostWysłany: Sob 12:17, 13 Lut 2010    Temat postu:

Zero pchełek u Goldinki, ale już drugi raz mi o jakiś preparatach na pchły mówi ta kobietka jak potłuczona... nie rozumiem. Ale no goldinkowi wypada sierść na lewej łapce takie nieduże fragmenciki i pokazalam im to, ale odniosłam wrażenie, że chyba nie wiedzą co to jest... byli przerażeni jak zaczęłam wypytywać i zaproponowali jakieś wycinki. Na co stwierdziłam, że o tym pomyślę i zastanawiam się o jakich wycinkach oni mówią jak pies tylko leciutko stracił sierść i to nie jest ani widoczne za mocno ani szczególnie wyjątkowo rozległe.
Powrót do góry
marta.bajowa
FUNDACJA AUREA
FUNDACJA AUREA



Dołączył: 23 Paź 2008
Posty: 2360
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Dzierżoniów
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 12:37, 13 Lut 2010    Temat postu:

Wybierzcie się w takim razie do mądrego weta w Krakowie i wszystko będzie jasne ;d Może Goldinka ma niedopasowaną (za niską?) ilość hormonu tarczycy i stąd te wyłysienia? Basiu, czy u Ciebie Goldisia miała robiony poziom hormonów tarczycy po rozpoczęciu kuracji?

Przy odpchlaniu zwalcza się żywiciela pośredniego tasiemca psiego, bo są nim właśnie pchły. Ale jeśli Goldisia była regularnie zabezpieczana przeciw kleszczom (czyli do października/listopada) to nic nie powinno się jej dziać do kolejnego sezonu zabezpieczeń (marca/kwietnia). Przez te 4 miesiące nie ma sensu truć psiaka odpchlaniem skoro większość preparatów działa na pchły przez 3 miesiące.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Agata_Emi_Lili
FUNDACJA AUREA
FUNDACJA AUREA



Dołączył: 26 Wrz 2007
Posty: 13065
Przeczytał: 18 tematów

Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Warszawa
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 13:05, 13 Lut 2010    Temat postu:

marta.bajowa napisał:
Może Goldinka ma niedopasowaną (za niską?) ilość hormonu tarczycy i stąd te wyłysienia? Basiu, czy u Ciebie Goldisia miała robiony poziom hormonów tarczycy po rozpoczęciu kuracji?

Goldi miała robione kolejne badanie na poziom hormonów tarczycy tuż przed adopcją i lekarz dobrał dawkę leku na jego podstawie. Wyniki były w dolnej granicy normy.


Ostatnio zmieniony przez Agata_Emi_Lili dnia Sob 13:10, 13 Lut 2010, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Aśka Axelowa
FUNDACJA AUREA
FUNDACJA AUREA



Dołączył: 26 Wrz 2007
Posty: 3590
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Piła

PostWysłany: Sob 13:59, 13 Lut 2010    Temat postu:

Daga i Goldi napisał:
... byli przerażeni jak zaczęłam wypytywać i zaproponowali jakieś wycinki. Na co stwierdziłam, że o tym pomyślę i zastanawiam się o jakich wycinkach oni mówią jak pies tylko leciutko stracił sierść i to nie jest ani widoczne za mocno ani szczególnie wyjątkowo rozległe.


Dagmaro, zapewne wetom chodzi o pobranie zeskrobin (próbek) skóry i sprawdzenie w laboratorium czy nie ma na nich jakiś bakterii np. grzybów. Grzyby czy drożdżaki są często przyczyną problemów skórnych.
Sądzę jednak, że jeżeli nie będzie się to zwiększać (wyłysienia), to nie ma co panikować i spokojnie możesz poczekać, aż będziesz w Krakowie, u swojego zaufanego weterynarza.

Zwróć też szczególną uwagę, na to, czym karmisz Goldisię. Pamiętaj, że pies nie powinien jeść jak człowiek, szczególnie rzeczy przyprawionych. Rosołek (mięsno-warzywny), wywar to oczywiście pożywna rzecz, ale zwróć uwagę czy np. nie dajesz za dużo selera czy pietruszki (są moczopędne). Pamiętaj też o nie przesadzaniu z białkiem (jajka, jogurty, przetwory mleczne), bo u psów, tak jak u ludzi, z wiekiem zanika enzym odpowiedzialny za przyswajanie białka i niestety białko w późniejszym wieku często uczula (a przecież sucha karma już zawiera białko).
Oczywiście, nie muszę chyba wspominać, że wszelkie słodkie rzeczy (czekoladki, cukierki, wafelki) też mogą psa mocno uczulić i w ogóle są zbędne w psiej diecie (niedawno się dowiedziałam, że moja koleżanka daje swojej psicy do picia colę, bo ta lubi... Masakra!)
Z wszelkimi preparatami i lekami pamiętaj - jeżeli coś nie jest niezbędne, to jest zbyteczne Wink Wszystko to jest chemią, która nie pozostaje obojętna dla organizmów naszych psiaków. Więc dawkujmy im tą chemię rozsądnie i tylko wtedy, gdy jest to konieczne

Mizianka dla Goldiny i życzenia szybkiego powrotu do zdrowia.
Zdjęcia rewelacyjne
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Daga i Goldi
Gość






PostWysłany: Sob 14:33, 13 Lut 2010    Temat postu:

No je sobie dość dobrze w psim systemie wartości. Dzisiaj zostałą pochwalona za wagę. Waży 27 kg i wygląda jak niezły lachonek Smile
Co jada... rosołek nie za często, ale zdarza jej się jeść. Do tego stopnia go lubi, że wylizuje nawet podłogę pod miską, gdy już skończy jeść. Jeśli je coś poza karmą to dostaje ryż z mięskiem i marcheweczką. Albo ewentualnie czasem makaron z mięskiem (o dziwo nie wybiera tylko zjada jedno i drugie). Zero cukierasów, batoników i czekoladek - ooo jakby to powiedzieć "nie dla psa kiełbasa".
Goldina jest fanką jabłuszek, ale nie w nadmiarze. Jogurty dostaje malutko właściwie to w postaci lizania opakowań, bo powiedziano mi w tej sprawie to samo, co ty mówisz Asiu z tym nie do końca dobrym trawieniem produktów mlecznych.

Poza tym. Dostałam od znajomej karmę dla piesa. Po prostu tak w prezencie. I szczerze mówiąc to tak troszkę boję się jej dać. Z pewnością mimo wszystko nie dam - eksperymenty są chyba troszke niewskazane. Karma to Purina... ale cóż to, że jest? Zupełnie nie mam zaufania, bo z tego co widzę to moi znajomi najlepiej tych piesków swoich nie karmią... Aż strach.
Powrót do góry
marta.bajowa
FUNDACJA AUREA
FUNDACJA AUREA



Dołączył: 23 Paź 2008
Posty: 2360
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Dzierżoniów
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 15:40, 13 Lut 2010    Temat postu:

Daga, z produktami mlecznymi jest następująco: psom wraz z wiekiem zanika laktaza- enzym odpowiedzialny na trawienie laktozy czyli dwucukru obecnego w mleku. Jednak nie zanika ona na starość, a wraz z odstawieniem szczenięcia od matki. Organizm nie dostaje mleka, więc nie produkuje enzymu (w dodatku mleko suczki różni się od mleka krowiego, które piją ludzie). Laktazy nie ma u większości dorosłych psiaków. Jednak w przetworach mlecznych takich jak kefir, jogurt, zsiadłe mleko, ser biały laktozy niemalże nie ma ponieważ bakterie mlekowe przetwarzają ją w kwas mlekowy. Stąd psiakom można podawać wyżej wymienione produkty, ale nie mleko w czystej postaci. Podawania sera czy jogurtu jest wskazane choćby ze względu na urozmaicenie i uzupełnienie flory bakteryjnej w psim przewodzie pokarmowym jednak nie należy przesadzać, bo tak jak napisała Asia- można psiaka przebiałkować (czego jednym z objawów jest właśnie wypadanie sierści i zmiany skórne, ale skoro Goldisia nie jada takich rzeczy, to nie jest to prawdopodobnie przyczyną jej wyłysień).

Jeśli chodzi o Purinę, to są jej trzy rodzaje. Jedna jest marketowa (Darling), druga marketowo- sklepowa (Dog Chow) i trzecia całkiem dobra (Purina Pro Plan). Jeśli boisz się nagle zmienić Goldince karmę, to mając nieduże opakowanie zawsze możesz ją wykorzystać jako nagrody Smile
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Daga i Goldi
Gość






PostWysłany: Sob 19:04, 13 Lut 2010    Temat postu:

Wiecie co ja sie zastanawiam to jest jakieś Friskies chyba z Puriny właśnie. Bo ona mi to przyniosła w innym opakowaniu z karteczką. Byłam w zoologicznym żeby sobie porównać i by się to nawet zgadzało. Goldina je wszystko - na nagrody dalam jej kilka tych "ziarenek" i była zadowolona Razz Cena karmy jest taka jak Pedigree i troszkę tak się obawiam, ale Goldinie nic nie było. Zmienić karmy nie chcemy, ale dostaliśmy i pytamy co z tym.
Poza tym Goldince wole dac na nagrody witaminki Cirrus - i jej smakują i są zdrowe i poprawiają odporność i wiele wiele innych (mam nadzieje).

A co do zeskrobin z tych plamek to jasne, że trzeba je pobrać za to pani mówiła mi o operacyjnym pobraniu wycinków...! Panie Boże pozwól mi wrócić do Krakowa i pójść do veta poleconego przez Anię (i RaffęSmile)! Mam nadzieję, że chociaż antybiotyki na oksrzela pomogą, ale już jest jakby lepiej.
Powrót do góry
Aśka Axelowa
FUNDACJA AUREA
FUNDACJA AUREA



Dołączył: 26 Wrz 2007
Posty: 3590
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Piła

PostWysłany: Sob 19:38, 13 Lut 2010    Temat postu:

Daga i Goldi napisał:
A co do zeskrobin z tych plamek to jasne, że trzeba je pobrać za to pani mówiła mi o operacyjnym pobraniu wycinków...!

O łał! Nieźle! Rolling Eyes

Daga, nie panikuj. Spokojnie kobieto
Czy mogłabyś zrobić zdjęcie tych łysych miejsc i Goldi i pokazać, jak to wygląda...?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Daga i Goldi
Gość






PostWysłany: Sob 21:52, 13 Lut 2010    Temat postu:

Tzn. vet u którego byłam to jeden największych zdzierco oszustów jakich znam. Weterynarze w Słupsku to jakaś paranoja. Albo zamiast psu wyleczyć ucho to wyleczy mu ogon, a zamiast łapy zęby... fachowcy jak z koziej d... trąba. Aż mnie nosi. A mówił o jakis operacyjnych rzeczach pewnie z tej samej przyczyny, która kierowała nim przy propozycji szczepienia na pchły i kleszcze na początku lutego... czyli po prostu kasa. U jednego z moich poprzednich psów ropomacicze postanowili leczyć farmakologicznie... zamiast po prostu przeprowadzić zabieg. Na szczęście psiunia trafiła do veta w Szczecinie, gdzie byliśmy u rodziny kilka dni później. Tak więc poszłam, bo musiałam - tylko i wyłącznie dlatego, że Goldisia miała gorączkę i dyszy okropnie. A dalej - piesa nie dam dotknąć i kropka. Dotknie ją vet w Krakowie. Maleństwo jakby czuło się lepiej, nie drapie się już tak - czytałam, że antybiotyk może też lekko pomóc na tę infekcję (jeśli nie jest to od hormonów) z sierścią. Plamki nie są sczególnie widoczne i są tylko na jednej łapce, ale sfotografuje je jutro przy jakimś sensownym świetle, żeby było dobrze widać. Jakieś wycinki to się raczej pobiera przy nowotworach czy tam cudach niewidach, a pies jak sądzę ma to chyba od hormonów i wystarczy zmienić dawkę leku od tarczycy, ale o tym zadecyduje kto inny nie ja. Z pewnością przerażenie i zmieszanie, gdy zaczęłam wypytywać, czym mogłoby to być świadczyło tylko i wyłącznie o niewiedzy tego człowieka. Niech mi ją tylko z tych oskrzeli wyleczą i wracam sierści Goldinowej na odsiecz - chociaz miejmy nadzieję, że skórka podreperuje się od antybiotyku, a z tarczycą jest ok.
Powrót do góry
Daga i Goldi
Gość






PostWysłany: Pon 15:47, 15 Lut 2010    Temat postu:

Goldina czuje się dużo lepiej. Oskrzela zaczynają zdrowieć pełną parą.

Co do plamek na sierści okazały się być modzelamibyliśmy u dwóćh innych vetów. Po prostu Goldinucha mocno stuka łokciami o ziemię i stąd robią się takie plamki. Niestety leczyć się tego nie da - jedynie pilnować, żeby nic się tam nie zmieniało i tylko smarować wazelinką Smile Uffff
Powrót do góry
Agata_Emi_Lili
FUNDACJA AUREA
FUNDACJA AUREA



Dołączył: 26 Wrz 2007
Posty: 13065
Przeczytał: 18 tematów

Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Warszawa
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 16:00, 15 Lut 2010    Temat postu:

Daga i Goldi napisał:
Co do plamek na sierści okazały się być modzelamibyliśmy u dwóćh innych vetów.

No nie !!!! Tyle krzyku o modzele było ???!!! Dlaczego nie napisałaś, że to na łokciach?
Na niewielkie modzele polecam maść z witaminą A, natomiast na zaawansowane - sudokrem.


Ostatnio zmieniony przez Agata_Emi_Lili dnia Wto 10:32, 26 Cze 2012, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Daga i Goldi
Gość






PostWysłany: Pon 23:36, 15 Lut 2010    Temat postu:

Zmartwiło mnie to, że Goldinie zaczęła schodzić skóra z tych plamek i już wyobrażam sobie cuda tam Sad Ale jak zapytałam co z tym zrobić to od razu mi powiedział, że to coś, co trzeba zbadać koniecznie... no to już zaczęłam się doszukiwać... wiecie jak to działa!! Okropne uczucie jak niby wiesz, że piesek to miał ale jakoś masz wrażenie, że się powiększyło, skóra schodzi i w ogóle. Jeszcze mi powiedział, że to jakieś cuda z tego są. Ale już postaram się tak nie stresować, nie idąc najpierw do innego weta na konsultacje. Co za...
Mnie strasznie zmartwiły te słowa o jakiś badaniach cudach, do tego stopnia, że ze łzami w oczach wracałam do domu, bo jak on nie rozpoznał miliony badań chciał robić to co ja sobie biedny żuczek miałam pomyśleć Sad

Katarki gorączki i kaszelki znikają, Goldinowej sępik się włącza w kuchni, ogon macha, a i nawet przoduje wśród psich wyścigów na boisku szkolnym u nas Smile
Powrót do góry
Aśka Axelowa
FUNDACJA AUREA
FUNDACJA AUREA



Dołączył: 26 Wrz 2007
Posty: 3590
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Piła

PostWysłany: Wto 10:24, 16 Lut 2010    Temat postu:

Daga i Goldi napisał:
Zmartwiło mnie to, że Goldinie zaczęła schodzić skóra z tych plamek i już wyobrażam sobie cuda tam Sad

Daguś, modzele są częstą przypadłością psów ras dużych. Powstają od leżenia i ucisku łokcia na podłoże. Często nie da się tego uniknąć, no chyba, że pies jest chowany w pomieszczeniach, gdzie wszędzie są dywany i wykładziny...
Modzele to nic innego, jak zrogowaciała skóra. Możesz znacznie podwyższyć jakość tej skóry, jej kondycję i elastyczność systematycznym smarowaniem tych miejsc maścią lub kremem z wit. A (do kupienia w aptece).
Modzele nasilają się szczególnie latem, kiedy to psiaki większość czasu starają się leżeć na zimnych, a co za tym idzie - twardych powierzchniach. Czasami są w stanie zapalnym (zaczerwienione, wręcz zaognione). Wówczas ładnie się goją pod wpływem leczniczej maści Linomag (też do kupienia w aptece, bez recepty).

PS. Przyjrzyj się na niektórych zdjęciach, jakie modzele ma Lili :-(
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Daga i Goldi
Gość






PostWysłany: Śro 0:36, 17 Lut 2010    Temat postu:

Śniegolud!

[link widoczny dla zalogowanych]

[link widoczny dla zalogowanych]
Powrót do góry
Daga i Goldi
Gość






PostWysłany: Sob 10:07, 06 Mar 2010    Temat postu:

Moja nadworna kołderka, która właśnie leży mi na stopach, największy łasuch pod słońcem i w dodatku pewna dostojna, acz wciąż zakochana w Pani dama, czyli Goldina zaczyna dawać się ostro we znaki sąsiadom. Początkowo zwalałam całą winę na psa sąsiadów, ale Atos tym razem ma czyste łapki! Ujadanie, piszczenie, a i nawet wycio-szczekanie rozciągnięte w czasie na każdą sekundę braku Pani w domu. Nie jest istotnym fakt, że pies nie zostaje w domu sam praktycznie nigdy (zawsze ktoś w domu jest). Pani nie ma - Goldinka wyje! Sąsiedzi nie dają rady,bo gdy Pani wychodzi na jakiś czas to Goldina uporczywie koncertuje. I nie pomagają tu napchane kongi, ukochane kosteczki, zabawki, a i nawet sobodny dostęp do pani pokoju, gdzie wszystko pachnie tylko ją. To jeszcze nic! Spacer? Z kim innym? Dobra! Na siku i z powrotem! Na bieganie nawet nie licz! Biegam to ja z Panią i na dalsze (czyt. więcej niż 80m od domu) spacerki wychodzę tylko z nią. W dodatku jak jest Pani to smaczka wezmę i to z najmilsza chęcią, ale najpierw spojrzę tylko na Panią czy pozwala. Pokażę jej, a potem ewentualnie dopiero zjem. No chyba, że Pani zacznie te swoje głupie wrzaski (o jednego smaczka - co za paranoja) to wtedy już oddam - jak muszę! Ale, choćby mi żołądek przyrósł do kręgosłupa jedzonka od kogo innego nie ruszę. Spanie? Już się nasłuchałam - do łóżka nie i koniec. Dobra, nie wchodzę - tylko czasem położę łapkę, pyszczek, uszko - ot tak tylko niby przypadkiem. Ale śpię tylko w pokoju mojej pani - legowisko, czy inne miejsce nie wchodzi w grę. Najlepiej to lubię spać przy wielkim pluszowym misiu który ma jakies 1,50 cm - układam się w kłębek i jestem grzeczna. Ale tylko u Pani! To nie ma znaczenia, czy Pani odkurza, myje podłogę, czyta, czy nawet ostatecznie gotuje - z Panią się trzymam jak cień.

Sytuacja więc wygląda tak - Goldinka nie odstepuje mnie na krok. Jest to fajne, ale od poczatku zdawałam sobie sprawę, że pieska trzeba usamodzielnić. Ona potrafi zostać w domu, ale nie sama. Nie wiem czy jest to typowy lęk separacyjny - bo w domu sama nie zostaje nigdy - sama czyli bez Pani. Dziwne jest to troszeczkę, szczególnie, że od samego początku wysyłałam chłopaków z psem i Goldina dobrze wiedziała, że ma z nimi wyjśc na takich samych prawach jak ze mną. Fakt, że bardzo pozytywną zmianą jest to, że najpierw "zapyta" zanim weźmie coś od kogoś, gdy nie ma mnie w polbiżu. Przybywa z tym w pyszczku i pokazuje. Chyba, że jestem w pobliżu i nic nie mówię - to inna rzecz. Wtedy pytania nie ma. Kazałam jednak dawać karmę innym współlokatorom - dajcie musi wiedzieć, że od Was w ostateczności też może wziąć. Efekt - Goldi (największy łasuch) nie zjadła. Potem dopiero jak mocno ją przycisnęło to zjadła. Co do głaskania - lubi głaskanie każdego, chociaż jak ma wybierać to idzie do Pani. Albo najlepiej głaszczę albo sama nie wiem. Jest wiele pozytywnych cech tej Goldinowej miłości, ale martwi mnie to pisko - wrzasko - jęczenie, szczególnie, że jest nieustanne. Postanowiłam po prostu zostawiać Goldi na godzinę. Nie zegnać się z nią jakoś wyjątkowo wcześniej i wracać jak gdyby nigdy nic. Radość przy moim powrocie to jest szał (pies wykonuje wszystkie akrobacje mu znane i fizycznie możliwe - dodatkowo liże, lata za własnym ogonem i generalnie szaleje), ale starałam się jakoś nie podtrzymywać tej eksplozji radości. Po prostu wrócić jak gdyby nigdy nic. "Terapia" trwała sporo czasu - efekty takie, że sąsiedzi z domku obok mają już problem ze zniesieniem ujadania - Goldi wyje w sposób ciągły, a nie, że powyje i przestanie, choćby na jakiś czas. Martwi mnie ta jej niesamodzielność i takie wielkie oddanie. Jest przegrzeczna, przekochana i w zasadzie jest psem idealnym (wszelakie jej wady o ile są, są tak typowe dla psa, że nawet nie jestem w stanie ich wyróżnić), gdyby tylko nie to szczekanie z utęsknieniem.

Ma ktoś może jakiś pomysł na drobną pomoc w takiej sytuacji? PRzygotowałam sąsiadów, że to będzie proces wydłuzony w czasie, ale widzę, że jest im ciężko, szczególnie, że dodatkowo są dość konfliktowi i kazali mi kupić jej obrożę, która pod wpływem szczekania psa delikatnie razi go prądem. Powiedziałam tylko sąsiadowi, że mogę go delikatnie porazić paralizatorem i nie zamirzam tej pięknej suni niczego takiego montować - phi! Co za pomysł! Ale może jest jakiś sposób, albo model postępowania. Uwierzcie mi, że Goldi chyba czuje, że jest najukochańszym stworzeniem dla mnie, ale to zdrowa miłość - okraszona szeregiem zasad, reguł, które obie staramy się akceptować. W dodatku w tej sympatii do Goldi nie jestem sama, bo chłopaki też starają się (co nie znaczy, że zabiegają), jednakże efekty są takie, żę Goldi potrafi po prostu ich ignorować, do tego stopnia, że nawet gdy w domu są 3-4 inne osoby, piszczy jakby była tam sama. Nie pomagają wspólne zabawy, wspólne wyjścia na spacery - nic!

Jedno wielkie POMOCY
Powrót do góry
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum forum robocze Fundacji AUREA Strona Główna -> W Psim Niebie Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 14, 15, 16 ... 56, 57, 58  Następny
Strona 15 z 58

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group

Theme xand created by spleen & Programosy.
Regulamin