Forum forum robocze Fundacji AUREA Strona Główna
 FAQ   Szukaj   Użytkownicy   Grupy    Galerie   Rejestracja   Profil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   Zaloguj 

ZULA
Idź do strony 1, 2, 3, 4, 5, 6  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum forum robocze Fundacji AUREA Strona Główna -> W Psim Niebie
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Katarzyna_Margo
FUNDACJA AUREA
FUNDACJA AUREA



Dołączył: 06 Lip 2008
Posty: 1544
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Warszawa
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 22:21, 29 Lip 2008    Temat postu: ZULA

Właściwie to nie Zula potrzebuje pomocy tylko ja. Nie potrafię podjąć racjonalnej decyzji i pomyślałam, że Wy zechcecie mnie wesprzeć oceną pozbawioną emocji.
Zulka przewinęła się w temacie Miko - jest jego siostrą. Ma 13 miesięcy a od 7 - poza krótkimi okresami poprawy - nie chodzi. Przeszła operację obydwu stawów łokciowych, dwukrotną operację prawego kolana. A teraz padło lewe kolano: zerwane wiązadła. Lekarz ortopeda orzekł, że nie ma sensu robienie kolejnej operacji bo pies i tak nie będzie chodził.
A ja nie umiem pogodzić się z takim wyrokiem.
Zulka, która od zawsze była okropnym niejadkiem, od kilku dni zachowuje się jak odkurzacz: pochłania wszystko. Jest pogodna i chętnie się bawi, oczywiście na leżąco. Za radą internisty (weta) podałam jej Encorton. Już po pierwszej dawce troszkę drgnęło, zrobiła parę kroków, załatwia się bez większych problemów.
Nie wiem co o tym myśleć. Wszyscy wokół przekonują mnie, że kieruję się emocjami a nie rozsądkiem a ja ciągle mam z tyłu głowy myśl "a może..."
Wkurza mnie eufemizm "usypianie". To nazywanie pozbawienia życia śpiewaniem kołysanki. No właśnie: jak widać teraz składam się głównie z emocji. Dlatego zwracam się do Was z gorącą prośbą o odpowiedź: świruję czy może warto jeszcze walczyć?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
KasiaJ
DOM ADOPCYJNY



Dołączył: 06 Maj 2008
Posty: 985
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Krosno

PostWysłany: Wto 23:32, 29 Lip 2008    Temat postu:

Kasiu, nie mam nawet pojęcia jak możesz się czuć w tej chwili. Nie jestem żadnym znawcą, czy jednak kiedy teraz Zulka zrobiła parę kroczków nie ma nadal nadzieji ?? Może jeszcze u innych wetów specjalistów popytać?? Myślę że Agatka mogłaby tu odpowiedzieć zdając się na rozmowę z jakimś właśnie specjalistą. Pozdrawiam i życzę wiele ale to bardzo wiele wytrwałości, siły i samych najlepszych chwil. Trzymamy kciuki aby opinie padały teraz tylko pomyślne :*
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Jolanta




Dołączył: 25 Lut 2008
Posty: 2717
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: z grodu smoka
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 7:38, 30 Lip 2008    Temat postu:

Kasiu, a może spróbuj pomyśleć inaczej: "a jeżeli Zula nie będzie chodzić?"
Na takie pytanie odpowiedzieli sobie 6 lat temu moi rodzice. Ich 5-letnia (wtedy)spanielka ma uszkodzony rdzeń kręgowy. Nie chodzi. W domu pełza (wszędzie są wykładziny, żeby jej to ułatwić), na spacery jeździ na wózku (codziennie). Tato codzienne przez 30 min rozmasowuje ją od głowy do ogona, dzięki czemu zanik mięśni postępuje, ale bardzo powoli. Psica jest raz w miesiącu u swojego weta, ma drobne problemy z krążeniem płucnym, bierze leki. Poza tym, że nie chodzi jest "normalnym" psem.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Katarzyna_Margo
FUNDACJA AUREA
FUNDACJA AUREA



Dołączył: 06 Lip 2008
Posty: 1544
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Warszawa
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 11:01, 30 Lip 2008    Temat postu:

Jolu, brak możliwości chodzenia oznacza wyrok dla Zulki. Jakkolwiek okrutnie to zabrzmi to "z powodów technicznych". Nie naszego wygodnictwa. Od stycznia nosimy ją kilka razy dziennie na "spacer". Po schodach na 3 piętro. Teraz tylko ja z córką, bo mąż ma nogę w gipsie. Uwierz mi - nie da się tak przez całe lata. Fizycznie się nie da. Myślałam o wózku ale on nie rozwiązuje problemu schodów.

A co z jakością życia Zuli? Ja już nie mam pomysłów na zabawy z leżącym psem. W szachy z nią nie zagram. Byliśmy teraz na wakacjach, Zulka pokochała kajaki. Ale to tylko 2 tyg. w roku. A co z pozostałymi 11 miesiącami?

Nad konsultacją u innego weta też się zastanawiam ale boję się robić sobie jakieś nadzieje. Myślałam o dr Janickim ale zarzuciłam ten pomysł - nie stać mnie już na konsultację za 180 zł.

I tak już mam od poniedziałku: na każdy argument znajduję kontrargument. Gdybyś zasugerowała Jolu, że sytuacja jest bez wyjścia uczepiłabym się tych wątłych zadatków na nadzieję "a może". Kubła zimnej wody potrzebuję.

Pozdrawiam Was serdecznie Kasiu i Jolu.
Katarzyna
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Jolanta




Dołączył: 25 Lut 2008
Posty: 2717
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: z grodu smoka
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 11:27, 30 Lip 2008    Temat postu:

Kasiu, nie chciałam i nie chcę Ci nic sugerować. Decyzję tak czy inaczej podjąć musisz Ty i Twoja rodzina.
Dokładnie chodzi mi tylko o to, żebyście świadomie odpowiedzieli sobie na pytanie, co będzie, co Wy możecie zrobić, jeżeli Zula nie będzie chodzić.
Są różne rozwiązania, może nie wszystkie w tej chwili widzicie, bo żyjecie uczuciami i nadzieją.
Odrzuć uczucia, odrzuć nadzieję, pomyśl spokojnie, co jeszcze możesz zrobić. Wymyśl różne opcje, odrzuć niemożliwe i zostanie Ci rozwiązanie.
To się da zrobić. Mogłam ja, możesz i Ty.
Ja też mieszkałam w centum Krakowa na 3 piętrze (61 schodów).....
Jeżeli chcesz porozmawiać, wysyłam Ci mój tel na pw.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Agata_Emi_Lili
FUNDACJA AUREA
FUNDACJA AUREA



Dołączył: 26 Wrz 2007
Posty: 13129
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Warszawa
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 11:35, 30 Lip 2008    Temat postu:

Kasiu, miałam dzwonić, ale może lepiej jak napiszę.
Przyznam, że też myślałam o wózku na spacery i o jakimś nosidełku z rączką (w stylu kapoka) do noszenia Zuli po schodach. Zdaję sobie jednak sprawę, jak takie noszenie jest uciążliwe a dla jednej osoby (drobnej kobietki) wręcz awykonalne. Mogłabyś zaaranżować Zuli toaletę w domu (np. na balkonie czy w łazience) co pozwoliłoby zmniejszyć liczbę spacerów, ale czy ona by się do tego przyzwyczaiła i czy byłaby to dla niej konfortowa sytuacja? trudno powiedzieć.
Myślę, że przed podjęciem ostatecznej decyzji powinnaś mieć poczucie i pewność, że zrobiłaś dla Zuli wszystko, co było możliwe. Zrobiłaś dla niej ogromnie dużo, poświęciłaś się niesamowicie, ale jeżeli chcesz jeszcze próbować, to idź do Janickiego. Pomożemy Ci finansowo i pokryjemy koszty konsultacji.
Kasiu, dopóki starczy Wam sił, warto próbować. Ale nie można w tym wszystkim zapomnieć o Zuli, o jej komforcie życia, o jej bólu, jej cierpieniu i jej stanie psychicznym. Jesteście z Zulą na codzień, znacie ją, wiecie czy ma chęć do życia, czy jest zrezygnowana. Czy ból w ogóle pozwala jej cieszyć się życiem jakie ma? Musicie odpowiedzieć sobie na te i wiele innych pytań.
Moim zdaniem wszystko zależy od tego, jak miałoby wyglądać dalej Wasze wspólne życie, czy Wy dacie radę fizycznie i psychicznie (no i finansowo) i czy Zula nie będzie się po prostu męczyć, bo co to dla niej za życie :-(


Ostatnio zmieniony przez Agata_Emi_Lili dnia Śro 11:57, 30 Lip 2008, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Ela Lorikowa
DOM ADOPCYJNY



Dołączył: 02 Lip 2008
Posty: 660
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Zamość
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 12:08, 30 Lip 2008    Temat postu:

Kasiu, powiem Ci tak. Kiedyś- rok temu _ zdecydowalam się na eutanazję mojej Kropki. Miała raka sutka, po zoperowaniu okazało się, że ma liczne przerzuty. Szukałam pomocy, próbowałam chyba wszystkiego, niestety nikt nie dawał jej więcej niż 6 tyg. życia. Mimo silnych środków przeciwbólowych pies wył z bólu, ..... nie dam rady opisać wszystkiego..... jeszcze nie teraz.
Widząc męczarnie suni, postanowiliśmy,że bardziej humanitarnym wyjściem będzie eutanazja.
Do dziś nie mogę tego zapomnieć, do dziś zdaje mi się, że gdyby nie tamta decyzja Kropka jakimś cudem by ozdrowiała.
Wychodzę z Lorim na spacer i widzę biegnącą przed nami pudlicę, mama często woła na niego Kropka, płacze mi się, gdy ludzie o nią pytają ( wcześniej widzieli jak wynosiliśmy ją na spacer, póżniej jak wyrzucamy do pojemników kolejne materacyki i ciągle słyszeli " chora ale żyje " , więc myśleli , że nadal jest z nami )
Sama musisz podjąć decyzję. Ja wiem z doświadczenia, że to co zrobiłam pozostanie chyba na zawsze w mojej psychice ( i ciągle zdaje mi si e, że...... no, mam wyrzuty sumienia )
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Agata_Emi_Lili
FUNDACJA AUREA
FUNDACJA AUREA



Dołączył: 26 Wrz 2007
Posty: 13129
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Warszawa
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 12:29, 30 Lip 2008    Temat postu:

Elu, nie można rozpatrywać tego typu spraw przez pryzmat wyrzutów sumienia. Czasem największym dowodem miłości do zwierzaka i najlepszą rzeczą, jaką można mu ofiarować wcale nie jest przedłużanie mu życia w cierpieniach (a często wręcz przedłużanie agonii) ale pozwolenie mu odejść w spokoju i tym samym uwolnienie go od bólu i cierpienia.
Problemem jest uchwycenie TEGO właściwego momentu. Ludzie z pobudek egoistycznych chcą, żeby kochane zwierzaki były z nimi jak najdłużej i trzymają je przy życiu właściwie dla swojego dobra, wcale nie dla dobra zwierzaka.
Myślę, że mądry i naprawdę kochający właściciel wie, kiedy przychodzi czas na tą ostateczną decyzję. I myślę Elu, że u Ciebie właśnie tak było.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Benia
DOM ADOPCYJNY



Dołączył: 12 Lis 2007
Posty: 344
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Krosno
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 12:59, 30 Lip 2008    Temat postu:

.... "Boże daj mi łaskę,
bym przyjął to, czego nie mogę zmienić,
Daj odwagę, bym zmienił to, co zmienić mogę.
I mądrość, bym odróżnił jedno od drugiego".....
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Katarzyna_Margo
FUNDACJA AUREA
FUNDACJA AUREA



Dołączył: 06 Lip 2008
Posty: 1544
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Warszawa
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 16:42, 30 Lip 2008    Temat postu:

Wiesz Ela, ja też mam za sobą takie doświadczenie jak Ty z Kropką. I dlatego właśnie, że wiem co człowiek czuje wtedy i potem, jest mi tak trudno się pozbierać. Z tą różnicą, że moje wyrzuty sumienia kręcą się wokół myśli "za długo czekałam". Bo nie umiałam się rozstać.
A potem ponad rok nie chciałam słyszeć o innym psie. Zula miała być takim plastrem na duszę.....
Powrót do góry
Zobacz profil autora
KasiaJ
DOM ADOPCYJNY



Dołączył: 06 Maj 2008
Posty: 985
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Krosno

PostWysłany: Śro 18:22, 30 Lip 2008    Temat postu:

Kasiu, ja jestem zdania że Ty wiesz najlepiej co zrobić. Co czujesz, i co czuje Zulka. Myślę że konsultacja jest teraz najważniejsza, później można coś postanowić. Są to tak jednak tylko moje sugestie, a Ty i tak musisz postąpić tak jak uważasz za słuszne. Pozdrawiam Kaśka oczywiście trzymamy kciukasy i łapasy :*
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Katarzyna_Margo
FUNDACJA AUREA
FUNDACJA AUREA



Dołączył: 06 Lip 2008
Posty: 1544
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Warszawa
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 19:19, 30 Lip 2008    Temat postu:

Kochane Dziewczyny
(a co tam, trochę egzaltacji nie zaszkodzi)

dziękuję Wam, że przyjęłyście nas z Zulką tak ciepło. Dziękuję za wszystkie mądre słowa i wsparcie. Tobie Agatko szczególnie dziękuję za pomoc i życzliwość.

Rozmawiałam z lekarzem Zuli i podjęłam decyzję. Nie będzie żadnych więcej konsultacji. Ani operacji, ani kuracji. Postanowiłam zapanować nad własnym egoizmem. I zrobię wszystko żeby ostatnie dni życia Zulki były dla niej radosne na ile to możliwe.

Pozdrawiam Was i Wasze czworonogi
Katarzyna

P.S. Agatko, w sobotę wieczorem możesz przenieść ten wątek do TM.
k.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Agata_Emi_Lili
FUNDACJA AUREA
FUNDACJA AUREA



Dołączył: 26 Wrz 2007
Posty: 13129
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Warszawa
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 19:42, 30 Lip 2008    Temat postu:

Kasiu, szanuję Twoją decyzję i uważam, że tą decyzją udowadniasz Zuli, jak bardzo ją kochasz. Jeżeli możemy Ci w jakikolwiek sposób pomóc - dzwoń.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Benia
DOM ADOPCYJNY



Dołączył: 12 Lis 2007
Posty: 344
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Krosno
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 20:44, 30 Lip 2008    Temat postu:

Kasiu, nie wiem co powiedzieć...
Jest mi smutno, ale... Tak pewnie ma być.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Ela Lorikowa
DOM ADOPCYJNY



Dołączył: 02 Lip 2008
Posty: 660
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Zamość
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 21:24, 30 Lip 2008    Temat postu:

Smutno tu się zrobiło. Kasiu, przyłączę się do słów, które tu padły. Wiesz co robisz, to Twój piesek i tylko Ty wiesz, co będzie najlepsze w tej sytuacji. Trzymaj się dziewczyno, bo wiem, że ciężko Ci będzie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum forum robocze Fundacji AUREA Strona Główna -> W Psim Niebie Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony 1, 2, 3, 4, 5, 6  Następny
Strona 1 z 6

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group

Theme xand created by spleen & Programosy.
Regulamin